Teksty z NIMBa: Centrum nauki dla każdego

 

Centrum nauki dla każdego

Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF


Piotr Żabicki - Socjolog i fan nowych mediów. W CITTRU koordynuje pracami Zespołu ds. Promocji i Edukacji.


Tekst ukazał się w NIMBie 15 (grudzień 2012)


Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Unported.

Sukces Centrum Nauki Kopernik zainspirował do myślenia o otwarciu podobnych ośrodków w Polsce regionalnej. Czy temu zapałowi towarzyszy dyskusja, z której zrodzą się kształty nowych inwestycji?

O centrum nauki myśli Łódź, Katowice, Lublin. Inne miasta chcą rozwijać istniejące ośrodki. Własne centrum planuje powołać też Kraków. Te dążenia podsycane są przez zbliżające się nowe rozdanie funduszy europejskich oraz oświadczenia decydentów, choćby deklarację minister Kudryckiej, która zapowiedziała utworzenie piętnastu centrów nauki.

I wspaniale, że idea centrum nauki staje się obecna w myśleniu o nowych inwestycjach. Gorzej, że bardzo nikła jest debata o tym, jak takie ośrodki mają wyglądać, na czym się koncentrować, jaka ma być ich specyfika i strategia ekonomiczna? „Centrum nauki w każdym regionie" (trochę jak „1000 szkół na Tysiąclecie") – to hasło główne, a reszta… to tylko szczątkowe informacje, że ktoś złożył taki a taki projekt. A przecież to wielka inwestycja, która pochłonie wiele milionów, może mieć wielki wpływ na wielu ludzi i w związku z tym wymaga wielkiej, otwartej debaty. W trakcie Forum Nowej Nauki dyrektor Kopernika Robert Firmhofer opowiadał mi, że prace nad powstaniem Centrum zaczęły się ponad siedem lat przed otwarciem. Chciałbym wierzyć, że i w innych regionach starczy czasu na rozmowę o kształcie kolejnych gmachów wiedzy. Aby być konstruktywnym inicjatorem dyskusji o centrum nauki rozpocznę od tego, że w jego ramach, edukacyjnej rozrywce i interaktywności winna towarzyszyć ciągła debata z nauką na pierwszym planie. Nowoczesne centrum powinno inicjować i zapewniać miejsce dla rozmowy o problemach współczesności, w których rozwiązywaniu wiedza odgrywa niebagatelną rolę: o energetyce, klimacie, GMO, stopie bezrobocia, lotach do gwiazd, mniejszościach itd.. Takie debaty winny odbywać się stale, nawet codziennie – tak by i gość interaktywnej ekspozycji mógł być uczestnikiem spotkania z odkrywcą czy zaangażowanym badaczem.

Może warto także zastanowić się nad pytaniem, czy tworzyć w województwie jedno budżetochłonne centrum, czy może szereg mniejszych – tak by młodzi ludzie „z terenu" byli nie tylko sporadycznymi gośćmi, ale stałymi bywalcami. Może takie minicentra powinny być sprofilowane, np. tu ośrodek nauk astronomicznych, a tam biologicznych? A co z naukami społecznymi, które są trudniejsze do pokazania, ale przecież nie mniej ważne? Może warto byłoby „wpuścić" gości centrum do wnętrza zasymulowanego internetu, aby zobaczyli przepływ informacji lub do wnętrza banku, by ujrzeli przepływ kapitału? A może takie centra winny prowadzić także edukację komunikacyjną: pokazywać np. jak odczytywać przekaz reklamy i odpowiadać na pytanie dlaczego wózki na zakupy są takie olbrzymie? A może jednak stworzyć dużą (coś w skali Kopernika), ale specyficzną instytucję, np. centrum natury (uzupełnione np. o oceanarium) lub cywilizacji (z ekspozycją historyczną i artystyczną)? To wyłącznie pytania o zakres działania, a przecież zostaje jeszcze cała masa kwestii dotyczących współpracy (np. w Krakowie z budującym się akceleratorem cząstek), sponsoringu, oferty komercyjnej itd.

To duża rzecz i wielkie wyzwanie uczynić centrum nauki także centrum dyskusji o świecie, o nas samych, o przyszłości. Ale czyż tradycja Lema nie zobowiązuje!?